Audytor, który dostaje do opracowania budynek z lat 60. czy 70., rzadko posiada kompletne informacje na jego temat. Projekt zaginął, dokumentacja powykonawcza nigdy nie powstała, a budynek przeszedł kilka remontów, których nikt nie opisał. Charakterystykę energetyczną i tak trzeba policzyć, a do tego potrzebne są współczynniki U przegród, parametry stolarki i sprawności instalacji. Trzeba je więc ustalić inaczej niż z projektu, ale w sposób, który da się uzasadnić przed weryfikatorem.

Skąd brać dane, gdy nie ma projektu

Kolejność źródeł ma znaczenie. Każde kolejne jest mniej pewne od poprzedniego:

  1. Dokumentacja projektowa i powykonawcza, także fragmentaryczna: opis techniczny, przekroje, zestawienie stolarki.

  2. Inwentaryzacja na miejscu: pomiar grubości przegród, odkrywki, otwory rewizyjne, oględziny stropodachu i piwnicy.

  3. Wiedza o technologii budownictwa z danego okresu: typowe układy warstw dla cegły pełnej, pustaków, bloczków, wielkiej płyty i stropodachów wentylowanych.

  4. Wymagania norm i warunków technicznych obowiązujących w roku budowy.

Ostatniego punktu nie należy stosować w oderwaniu od pozostałych. Norma określała wartość maksymalną, którą przegroda miała spełnić. Nie opisuje tego, co faktycznie wybudowano.

Historyczne wymagania izolacyjności

W okresie przed 1990 r. wymagania cieplne dla przegród wynikały kolejno z norm PN-57/B-02405, PN-64/B-03404, PN-74/B-03404 i PN-82/B-02020. Dopiero później pojawiły się PN-91/B-02020 i warunki techniczne z 2002 i 2008 r. Z tych wymagań wynikają dwa wnioski.

  • Do 1982 r. wymagania praktycznie stały w miejscu. Ściana zewnętrzna mogła mieć U do 1,42 W/(m²·K), czyli ok. 7 razy więcej niż dzisiejsze 0,20. Budynek z lat 60. i budynek z lat 70. mają podobny punkt wyjścia.

  • PN-82 to pierwszy realny skok. Wymaganie dla ściany spadło do 0,75, a dla stropodachu do 0,45. Dla budynków oddanych w latach 80. warto ustalić, czy projekt powstał przed, czy po wejściu tej normy, bo inwestycje projektowane wcześniej realizowano jeszcze przez kilka lat.

Dlaczego norma to górna granica optymizmu

Przyjęcie U wprost z normy z roku budowy często zawyża jakość budynku. Powody są cztery:

  • Wykonawstwo. Odstępstwa od projektu, zamiana materiałów i luki w izolacji były w tamtych latach powszechne.

  • Degradacja. Zawilgocone ocieplenie stropodachu, osiadła wełna, zniszczone uszczelki okien.

  • Mostki cieplne. W budynkach z wielkiej płyty i w budynkach z wieńcami żelbetowymi mostki potrafią znacząco pogorszyć izolacyjność całej przegrody.

  • Zakresy w normie. Wartość 1,16–1,42 zależała od strefy klimatycznej, więc trzeba wybrać właściwy wariant.

Praktyczna zasada: wartość z normy traktujemy jako punkt kontrolny. Jeśli obliczony z inwentaryzacji układ warstw daje U wyraźnie lepsze niż wymaganie z roku budowy, trzeba to sprawdzić. Jeśli daje gorsze, jest to wynik wiarygodny i należy go przyjąć.

Instalacje i pozostałe parametry

Te same zasady dotyczą instalacji. Rok budowy podpowiada typowe rozwiązania: instalacje grawitacyjne, brak izolacji przewodów, brak regulacji miejscowej, wentylację naturalną. Nie zastępuje to jednak oględzin. Sprawności składowe przyjmuje się z rozporządzenia w sprawie metodologii wyznaczania charakterystyki energetycznej, dopasowując je do rozpoznanego stanu instalacji, a nie do roku budowy.

Jak dokumentować dane zastępcze

Każda wartość przyjęta bez projektu powinna mieć w audycie lub świadectwie wskazane źródło: pomiar, odkrywkę, katalog technologii albo normę z roku budowy. Ma to znaczenie z dwóch powodów:

  • Weryfikacja. Audyt zawiera wykaz dokumentów i danych źródłowych, a weryfikator sprawdza poprawność przyjętych danych. „Przyjęto wg normy PN-74” jest odpowiedzią, „przyjęto” nią nie jest.

  • Konsekwencje finansowe. Zawyżone U stanu istniejącego sztucznie podbija oszczędności i skraca SPBT. Zaniżone może sprawić, że przedsięwzięcie nie osiągnie progu wymaganego przez program dofinansowania.

SZACUN — wiedza historyczna w jednym narzędziu

Opisane podejście wymaga za każdym razem tej samej pracy: ustalenia okresu budowy, dobrania technologii i porównania z wymaganiami z tamtego czasu. Dlatego powstał SZACUN, narzędzie do sporządzania audytów szacunkowych dla budynków z różnych okresów budowy. Zbudowano je na zestawieniach historycznych wymagań izolacyjności oraz na wiedzy o technologiach stosowanych w kolejnych dekadach. Dzięki temu nawet przy niepełnej dokumentacji szybko uzyskuje się spójny, powtarzalny obraz budynku: wskaźniki EU, EK i EP, klasę energetyczną i kierunki termomodernizacji. Ten obraz stanowi potem punkt wyjścia do szczegółowego audytu.